Kariera

Sprawdź jak może wyglądać Twoja kariera w MDDP. Zachęcamy do zapoznania się z aktualnymi ofertami pracy więcej

Kariera

Sprawdź jak może wyglądać Twoja kariera w MDDP. Zachęcamy do zapoznania się z aktualnymi ofertami pracy więcej

18-01-2012
Skostniałe uczelnie nie zreformują programu

Studia prawnicze to dla wielu osób strata czasu. Polegają one na wkuwaniu teorii, a nie przygotowaniu do wykonywania zawodu. Zmieni się to dopiero wtedy, gdy na uczelniach częściej zaczną wykładać praktycy, a studenci zapełnią ławy dla publiczności na salach sądowych

Już 30 stycznia aplikanci sędziowscy i prokuratorscy zainaugurują drugi rok szkoleniowy w ramach nowego modelu aplikacji państwowych. Zmieniony przed niespełna trzema latami system kształcenia kładzie nacisk na przygotowanie adeptów do praktycznego wykonywania zawodu.

Zajęcia opierają się na pracy na kazusach, przygotowywaniu pism procesowych i symulacji rozpraw. Przyszli prokuratorzy i sędziowie już od początku aplikacji ogólnej odbywają praktyki w prokuraturach i sądach.

Wdrożenie nowego modelu aplikacji państwowych część prawników nazywała rewolucją w modelu kształcenia i apeluje, by w podobnym kierunku zmienić model studiów prawniczych. Choć od wielu lat jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, to polski system edukacji przypomina ten, który funkcjonuje na Ukrainie.

– Zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie edukacja prawniczej jest przeciążona zajęciami normatywno-teoretycznymi, które nie sprzyjają nabyciu umiejętności praktycznych przez studentów i ograniczają ich pracę indywidualną. Programy są sztywne i tylko pobieżnie uwzględniają potrzebę wszechstronnego rozwoju przyszłego prawnika. Nie uwzględniają też praktycznego zapotrzebowania na fachowców w konkretnych dziedzinach prawa – stwierdza dr Maksym Ferenc, prawnik, koordynator Ukrainian Desk, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna.

Mało kto spoza środowiska prawniczego uwierzyłby w to, że osoba kończąca studia prawnicze nie była na sali sądowej i nie napisała ani jednego projektu pisma procesowego. Tymczasem takie przypadki nie należą do rzadkości. Tak więc czas na prawdziwą praktykę przygotowującą do pracy w wybranym zawodzie prawniczym przychodzi dopiero po uzyskaniu tytułu magistra, a w przypadku niektórych osób dopiero po skończeniu aplikacji.

– Wydziały prawa powinny zdecydowanie częściej korzystać z usług doświadczonych zawodowo sędziów, adwokatów czy notariuszy – apelują przedstawiciele poszczególnych profesji prawniczych i środowisk akademickich Według nich już w czasie studiów studenci powinni zdobywać wiedzę podczas obowiązkowych praktyk w kancelariach, sądach i prokuraturach.

 

Wojciech Górski

Marek Celej, sędzia sądu apelacyjnego w Sądzie Okręgowym w Warszawie

Polskie uczelnie nie mieszczą się nawet w trzeciej setce rankingu szkół europejskich. Według QS World University Rankings 2010 Uniwersytet Jagielloński zajmuje 304. miejsce, natomiast Uniwersytet Warszawski 364. miejsce

W większości krajów świata do wykonywania zawodów mających związek z prawem wymagane jest wyższe, uniwersyteckie wykształcenie prawnicze, a dla wykonywania kluczowych zawodów prawniczych okresy dodatkowego stażu (aplikacja).

Te najbardziej prestiżowe zawody to: sędzia, prokurator, adwokat, radca prawny i notariusz, ale prawnicy wykonują także liczne inne zawody, jak np.: referendarz sądowy, asystent sędziego czy prokuratora, komornik, syndyk, kurator sądowy, mediator, legislator czy referent prawny. Wielu wykonuje swój zawód w administracji rządowej i samorządowej, a każdy z zawodów stawia inne, specyficzne wymogi przed osobami go wykonującymi.

Jaki więc powinien być model kształcenia przyszłych prawników? Bez wątpienia muszą oni posiąść wiedzę ogólną z różnych dziedzin prawa (karne, cywilne, rolne, administracyjne, prawo pracy, finansów i inne) oraz poznać podstawowe zasady rządzące różnymi gałęziami prawa.

Prawie wszystkie zawody prawnicze są zawodami zaufania publicznego. Po ukończeniu studiów dalsza praca każdego prawnika oparta jest na samodoskonaleniu i samokształceniu, ale osoby ją wykonujące powinny charakteryzować się określonymi cechami charakteru, do których na pewno należą rzetelność i etyka. Wiele czynników składa się na to, aby takim wymogom sprostać, i taką wiedzę również powinni wynieść ze studiów absolwenci uczelni.

Jestem sędzią, więc szczególnie bliskie jest dla mnie przygotowanie młodych ludzi do wykonywania tego właśnie zawodu. Kiedy po ukończeniu studiów zaczynałem aplikację sędziowską, prowadzący zajęcia sędzia ówczesnego sądu wojewódzkiego, cieszący się dużym uznaniem aplikantów ze względu na sposób i wysoki poziom prowadzenia zajęć z procedury karnej, powiedział nam na wstępie: „Nauka na studiach to co innego, aplikacja też co innego, a praktyka to zupełnie coś innego”. Były to prorocze słowa. Przekonałem się, że wyniesiona ze studiów (wówczas czteroletnich) wiedza ogólna z różnych dziedzin prawa zdobyta głównie poprzez wkuwanie przepisów na pamięć i poznanie podstawowych zasad rządzących danym prawem, nieoparta na praktycznym jej stosowaniu, w konfrontacji z poziomem i wymaganiami na aplikacji nie była za wielka. Dopiero wówczas zrozumiałem, jaki powinien być prawidłowy model kształcenia potencjalnego sędziego, adwokata czy prokuratora.

Mimo upływu lat generalnie model kształcenia prawników nie uległ zmianie, choć wydłużono studia o jeden rok, prawdopodobnie z myślą o napisaniu pracy magisterskiej. Moim zdaniem, największą wiedzę zdobywa się poprzez namacalne sprawdzenie jej zastosowania i wykorzystania. Dla absolwentów prawa – przyszłych sędziów – niczym nie da się zastąpić dwu- czy trzytygodniowego pobytu na terenie sądu.

Zdarzają się wykładowcy, którzy posyłają młodzież studencką na sale rozpraw, ale należą do wyjątków. Pamiętam, jak parę lat temu sądziłem sprawę o zabójstwo i grupa studentów przychodziła na wszystkie rozprawy (było ich kilka). Wykazywali oni niezwykłą ciekawość tego, co działo się na sali, i uważali się za szczęśliwców, że mogli wziąć udział w procesie i pogłębić tajniki procedury karnej. Po każdej sesji poświęcałem im czas na dyskusję i wymianę poglądów oraz na omówienie zagadnień budzących ich wątpliwości. Na moją prośbę sporządzili projekt końcowego rozstrzygnięcia. Było to dla nich duże doświadczenie i ogromna satysfakcja, że pod okiem sędziego mogli samodzielnie przygotować orzeczenie sądu. Studenci ci wyrazili żal, że takich rozpraw, w których mogą uczestniczyć podczas studiów, jest bardzo mało. Sami dostrzegli przyczyny tego stanu rzeczy: zbyt duża liczba studentów, brak czasu wykładowców z uczelni, a także niechęć sędziów do poświęcania im czasu potrzebnego na wyjaśnianie spornych kwestii czy zaistniałych problemów prawnych. Trudno się nie zgodzić z takim poglądem.

Jeden znany mi młody, zdolny prawnik stwierdził, że studia prawnicze w naszym kraju to czysta strata czasu. Miał szczęście, że ukończył jedną z prestiżowych uczelni londyńskich, na której wykładali uznani europejscy profesorowie. Jakie było jego zdziwienie, kiedy jeden z nich na koniec zajęć poprosił o zadawanie pytań drogą mejlową – mało tego, w ciągu 24 godzin pytający student uzyskiwał wyjaśnienie nurtującego go problemu.

Oczywiście trudno praktykę londyńską przenieść wprost na polskie wydziały prawa, ale warto korzystać z dobrych wzorów. Polskie uczelnie nie mieszczą się nawet w trzeciej setce rankingu szkół europejskich (wg QS World University Rankings 2010, Uniwersytet Jagielloński zajmuje 304. miejsce, natomiast Uniwersytet Warszawski 364. miejsce) – a szkoda, bo jak twierdził już w XVI w. polski polityk, mąż stanu, kanclerz wielki koronny i hetman wielki koronny Jan Zamoyski: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

Często w gronie sędziowskim i nie tylko rozmawiamy na temat właściwego modelu kształcenia prawników. Zastanawiamy się, dlaczego uczelnie tak rzadko korzystają z usług sędziów, którzy mogliby prowadzić ćwiczenia z określonych procedur prawa właśnie na terenie sądów, gdzie łatwiej jest zestawić teorię z praktyką, i to przy udziale stron procesowych. Zadajemy sobie też pytanie, dlaczego piąty rok studiów nie mógłby być jednocześnie aplikacją ogólną – otwierającą drogę do aplikacji sędziowskiej, prokuratorskiej czy korporacyjnej – przebiegającą pod patronatem doświadczonych przedstawicieli korporacji prawniczych.

Dla studentów, którzy wiążą swoją karierę zawodową z wymiarem sprawiedliwości, bardzo cenne byłoby uczestnictwo w rozprawach sądowych w charakterze publiczności. Sporządzanie sprawozdań z ich przebiegu, w ramach ćwiczeń, przybliżyłoby metodykę pracy sędziego, prokuratora, obrońców, profesjonalnych pełnomocników. Młodzi przyszli prawnicy mogliby przeprowadzać symulacje rozpraw, ucząc się jednocześnie zwięzłego i jasnego formułowania swoich myśli, a także zgłębiać wiedzę w zakresie wystąpień publicznych i panowania nad stresem. W pracy prawnika bardzo ważnym elementem jest precyzyjna forma wypowiedzi, natomiast na studiach istnieje wymóg zapamiętania, często bez zrozumienia, formułki z podręcznika.

Zdaniem absolwentów prawa zrozumienie teorii, a zwłaszcza umiejętność jej wykorzystania w praktyce dawałaby również możliwość odbycia praktyk w różnych instytucjach wymiaru sprawiedliwości na każdym roku studiów innych. Przebywanie w takich instytucjach i poznawanie ich struktur, specyfiki działania, a także wymogów i predyspozycji niezbędnych do wykonywania danego zawodu pozwoliłoby na ukierunkowanie w wyborze przyszłego zawodu.

Nie ulega wątpliwości, że musi ulec zmianie idea – sposób studiowania prawa w naszym kraju, ale także zmianie musi ulec system szkolenia przyszłych aplikantów.

W ocenie wielu kandydatów ubiegających się, w formie egzaminu konkursowego, o przyjęcie na aplikacje najtrudniejszy do zdania egzamin to ten organizowany w ramach aplikacji ogólnej.

Część polegająca na rozwiązywaniu kazusów nastręcza duże problemy. Jak można je poprawnie rozwikłać, skoro na wielu uczelniach nauka prawa opiera się na teorii opisowej z podręczników akademickich, a nie na nauce logicznego wysnuwania wniosków i właściwego analitycznego toku myślenia. Nie udziela się też wskazówek, na co powinien zwracać uwagę w szczególności przyszły prawnik. Zasadne jest eliminowanie w drodze egzaminów konkursowych osób niemających wystarczającej wiedzy prawniczej, ale dla tych, którzy ją posiadają, to aplikacja jest progiem weryfikującym zarówno wiedzę, jak i predyspozycje do wykonywania w przyszłości wybranego zawodu – wszak to trening czyni mistrza.

Jeżeli nie ulegnie zmianie model edukacji przyszłych prawników, to nadal młodzi ludzie będą uczyć się na studiach i na aplikacjach teorii prawa – przepisów, które przecież ciągle ulegają zmianie – a nie stosowania prawa w praktyce, co na kilka lat odwlecze ich wejście w życie zawodowe i będą zazdrościć swoim kolegom po fachu chociażby z Anglii.

Dla szerokiej publiczności zaproponowano edukację w formie programów telewizyjnych takich jak: „Sędzia Anna Maria Wesołowska” czy „Sąd Rodzinny”. Młodzi, przyszli uczestnicy procesów sądowych wiedzę i niezbędne praktyczne umiejętności muszą zdobywać nie z ekranów telewizyjnych, ale z rozpraw sądowych, ucząc się od starszych kolegów – sędziów, adwokatów, prokuratorów.

Zdarzają się wykładowcy, którzy posyłają młodzież studencką na sale rozpraw, ale należą do wyjątków

 

MATERIAŁY PRASOWE

Anna Ziemnicka, prawnik w Kancelarii MDDP Sobońska Olkiewicz i Wspólnicy, była prezes ELSA Poland i ELSA International

Kluczem do sukcesu jest tutaj zdefiniowanie własnych potrzeb i dostosowanie do nich swojej ścieżki kariery na długo przed wkroczeniem na rynek pracy

Prawniczy rynek pracy zmienia się dynamicznie i stawia coraz większe wyzwania osobom, które chcą zostać prawnikami. Dlatego, choć realia wykonywania tego zawodu są tak zmienne, to nieodmiennie jest to profesja dla ludzi odważnych i kreatywnych. Kluczem do sukcesu jest tutaj zdefiniowanie własnych potrzeb i dostosowanie do nich swojej ścieżki kariery na długo przed wkroczeniem na rynek pracy.

Decydując się na studia prawnicze, można dzisiaj rozważyć, czy interesuje nas wykonywanie zawodu za granicą, czy w kraju. Jeśli już w tym momencie wiemy, że chcemy wykonywać zawód w innym państwie, to najlepiej podjąć tam od razu studia. W tym celu konieczne są biegła znajomość języka, poświadczona certyfikowanymi egzaminami językowymi (rodzaj wymaganego certyfikatu zależny jest od państwa oraz uczelni) i dobre wyniki uzyskane na maturze. Na niektórych uczelniach zagranicznych przeprowadzane są dodatkowo egzaminy wstępne lub rozmowy kwalifikacyjne, na innych wystarczy tylko dobrze zdany egzamin maturalny.

Wybierając kraj i uczelnię, należy pamiętać o kilku kwestiach. Po pierwsze, wiele uczelni zagranicznych prowadzi rekrutację z kilkumiesięcznym lub nawet rocznym wyprzedzeniem (np. prestiżowy Oksford). Może to opóźnić moment rozpoczęcia studiów nawet o rok.

Po drugie, nie bez znaczenia pozostaje kwestia kosztów. Czesne pobierane przez uczelnie zagraniczne jest bardzo różne. W Wielkiej Brytanii zależy od uczelni, jego górna granica jednak nie może przekraczać 9 tys. funtów. Na uczelniach irlandzkich waha się w granicach kilku tysięcy euro. Co do zasady studia na państwowych uniwersytetach w państwach skandynawskich, Niemczech czy Francji są bezpłatne. W każdym jednak z tych przypadków należy wziąć pod uwagę, poza samą wysokością czesnego, jeszcze koszty utrzymania w danym kraju, a także możliwości i warunki uzyskania kredytu studenckiego oraz możliwość uzyskania stypendium naukowego.

Żeby jednak zrobić karierę międzynarodową, pracować w dużej kancelarii i zajmować się obsługą prawną międzynarodowych podmiotów, nie trzeba wyjeżdżać na studia za granicę. Studia w Polsce nie pozbawiają nas takiej możliwości, trzeba jednak w tym czasie zdobyć odpowiednie przygotowanie. Jak wynika z badań rynku studentów prawa, przeprowadzonych wiosną tego roku przez Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA Poland i Centrum Badań Marketingowych Indicator, ponad 80 proc. badanych zadeklarowało, że studia prawnicze w Polsce dobrze przygotowują do zawodu pod względem teoretycznej znajomości przepisów, ale w kwestii zdolności stosowania prawa w praktyce, a także znajomości terminologii prawniczej w językach obcych, ponad 70 proc. badanych stwierdziło, że studia w Polsce dają bardzo słabe przygotowanie.

Warto zatem rozważyć różne możliwości nadrobienia takich zaległości. Pierwszym sposobem jest możliwość skorzystania z programów wymiany studentów między uczelniami z różnych państw, jak np. z programu Erasmus. Taka wymiana, choć stanowi bardzo cenne doświadczenie, nadal jednak nie gwarantuje nam doświadczenia praktycznego. Tego właśnie zaś oczekuje od absolwenta przyszły pracodawca. Dlatego studenci jeszcze w czasie studiów powinni myśleć o zdobywaniu doświadczenia praktycznego i odbywaniu praktyk w Polsce, jak i za granicą.

Można ubiegać się o nie indywidualnie (aplikując do poszczególnych kancelarii na praktyki i staże) albo korzystać z istniejących programów ułatwiających rekrutację, jak np. program STEP (Students’ Trainee Exchange Programme) prowadzony przez ELSA. Dzieli się on na program praktyk krajowych, oferujących szeroką gamę praktyk w Polsce, jak również program praktyk międzynarodowych, dzięki któremu można odbywać praktyki w kancelariach i różnych instytucjach (m.in. Rada Europy), nie tylko w Europie, ale na świecie (m.in. Stanach Zjednoczonych). Dodatkowym sposobem na podniesienie kwalifikacji i zdobycie międzynarodowego doświadczenia, już po zakończeniu studiów, jest możliwość odbycia rocznych studiów LlM (łac. legum magister – magister prawa) za granicą.

W zależności od programu mogą dawać tytuł ogólny lub ze specjalizacją w danej dziedzinie prawa. Łączone często z programem praktyk pozwalają po ich odbyciu znacznie zwiększyć szanse absolwenta na znalezienie pracy, która go interesuje. Ich wadą jest często wysokie czesne, ale zaletą możliwość rozłożenia w wielu przypadkach programu zajęć na 2 lata, co umożliwia podjęcie pracy w tym samym czasie.

Cały czas niezwykle ważne jest uzyskanie uprawnień do wykonywania jednego z zawodów prawniczych. Jak wskazują wspomniane wyżej badania, ciągle do najbardziej pożądanych należą zawody adwokata i radcy prawnego.

Trzeba jednak ciągle pamiętać, że liczba aplikantów i prawników z uprawnieniami rośnie, co jest konsekwencją polityki otwierania zawodów prawniczych. Ma to niewątpliwe zalety, ale z drugiej strony przenosi punkt ciężkości rywalizacji bezpośrednio na prawniczy rynek pracy.

A na nim trzeba nie tylko mieć kwalifikacje, lecz także umieć je dobrze sprzedać. Tu poza doświadczeniem niezwykle ważne są zdolności interpersonalne. Jak podkreślają czołowi przedstawiciele samorządów prawniczych, coraz częściej prawnik w swoim zawodzie musi być zarówno praktykiem, jak i menedżerem, który nie tylko zna prawo, ale także swobodnie odnajduje się w biznesie, potrafi skutecznie zarządzać i budować dobre relacje z klientem. Takie doświadczenie można zacząć nabywać także już w czasie studiów, poprzez działalność w kołach naukowych i organizacjach studenckich, takich jak np. ELSA, AIESEC czy AEGEE.

Studenci powinni myśleć o zdobywaniu doświadczenia praktycznego i odbywaniu praktyk zarówno w Polsce, jak i za granicą

 

MATERIAŁY PRASOWE

Dr hab. Fryderyk Zoll, prof. UJ i Uniwersytetu w Osnabrück

Moim marzeniem jest rozpoczęcie wielkiej debaty o reformie kształcenia prawników w środowisku akademickim. Jej wynikiem powinno być wypracowanie razem z samorządami wspólnego modelu kształcenia. Towarzyszyć temu musi głęboka reforma karier akademickich i obsadzania katedr w drodze prawdziwych konkursów przez osoby w pełni skoncentrowane na nauce i kształceniu i odpowiednio za to wynagradzane

Ostatnio Naczelna Rada Adwokacka podała do wiadomości całkowicie zmieniony program kształcenia aplikantów adwokackich. Ma on być w znaczącym stopniu skoncentrowany na wspólnej analizie orzecznictwa, na technice rozwiązywania problemów prawnych. Od dwóch lat w Krakowie Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury realizuje także nowy, rewolucyjny program kształcenia. W środowisku sędziowskim i prokuratorskim, a teraz coraz intensywniej w środowisku adwokackim toczy się dyskusja o najlepszym sposobie kształcenia. Pod koniec sierpnia uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej w Krajowej Szkole. Była to konferencja niezwykła. Prowadzący zajęcia prokuratorzy i sędziowie demonstrowali w ramach edukacyjnych pokazów i symulacji sposób w pełni interaktywnego prowadzenia zajęć. Później te zajęcia omawiano, analizowano zastosowane metody. Całkiem już niedawno, w Szczecinie w ramach Krajowego Forum Aplikantów Adwokackich odbyła się burzliwa i niezwykle krytyczna dyskusja nad obecnym stanem kształcenia w ramach aplikacji.

W Polsce zachodzi niemal niezauważalnie ogromna rewolucja w kształceniu prawników. Przed nieco ponad dziesięcioma laty ruszały na polskich uniwersytetach pierwsze prawnicze programy kliniczne. One także niosły powiew odnowy kształcenia prawników. Ale ich skala była zbyt nieznaczna, by sprowadzić gruntowną zmianę kształcenia. Jednak wielu obecnych sędziów i prokuratorów, a także młodych adwokatów zetknęło się z edukacją kliniczną, z kształceniem na podstawie rzeczywistych przypadków pod nadzorem profesorów i praktyków. Teraz ułatwia to wprowadzanie zmian. Po zamieszaniach lat dziewięćdziesiątych, po długotrwałej walce o otwarcie zawodów prawniczych, sytuacja zaczyna się stabilizować. Rozpoczyna się wielka debata o kształceniu prawników. W tej debacie nie biorą jednak prawie udziału instytucje formalnie najbardziej do niej powołane. Akademickie wydziały prawa milczą. Nie toczą się w nich gorące dyskusje o kształceniu prawników, zresztą niezbyt często toczą się jakiekolwiek dyskusje. Uniwersytety i wydziały prawa okazują się niezdolne nie tylko do zainicjowania tej edukacyjnej rewolucji, ale nawet do jej dostrzeżenia. Jest to smutny paradoks obecnej sytuacji. O kształceniu dyskutują praktycy prawa i to oni okazali się środowiskiem gotowym na podjęcie wyzwania nowego kształcenia. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Andrzej Zwara roztoczył w ramach wspomnianego Forum Aplikantów wizję wielkiej szkoły prawa mając na uwadze reformę aplikacji. Wydziały prawa milczą w sprawie wielkiej szkoły prawa. W tej sprawie nie dzieje się nic. Profesorowie nie budują wielkiej szkoły prawa. Są zbyt zajęci.

Jest ogromnie cenne, że środowiska prawników praktyków rozpoczynają reformę edukacji. Nie sposób jednak nie zauważyć, że prawdziwa reforma kształcenia prawników musi objąć wszystkie elementy tego kształcenia. Adwokaci nie będą w stanie zbudować wielkiej szkoły prawa, bo ramy aplikacji są zbyt skromne, a kształcenie innych jest zawodem pełnowymiarowym, którego na dłuższą metę nie da się uprawiać jedynie z doskoku. Proces kształcenia musi być przemyślany od nowa w całości. Konieczna jest tu współpraca samorządów i uczelni, współpraca ministra szkolnictwa wyższego z ministrem sprawiedliwości. Bez głębokiej reformy uczelni nie uda się przebudowa skostniałego systemu kształcenia prawników. To na uczelniach istnieje struktura najbardziej do tego powołana. Uczelnie nie zmienią się jednak, gdy trzonu wydziałów prawa nie będą stanowili profesorowie, być może mniej liczni niż obecnie, ale za to w pełni oddani uczelni. Model profesorów dochodzących, zajętych szeregiem innych zajęć, powoduje że uczelnie nie są zdolne do przyjęcia jakiejkolwiek reformy. Nowoczesne kształcenie wymaga ogromnej ilości czasu. Nadchodzący niż demograficzny staje się paradoksalnie ogromną szansą na organizacyjną reformę uczelni. Wymaga to jednak profesjonalizacji profesury – wykształcenia grupy, dla której uniwersytet jest prawdziwym ośrodkiem ich zawodowej aktywności, a nie jedynie uzupełnieniem praktyki. Dla praktyków jest także miejsce na uniwersytecie, ale ich rolą jest uzupełnienie procesu kształcenia. Nie oznacza to wcale, że zreformowany uniwersytet miałby być bardziej odległy od praktyki. W przypadku nauk prawnych rozróżnianie teorii i praktyki jest zupełnie sztucznym zabiegiem. Uniwersytet musi wykształcić wśród swoich adeptów umiejętności. To umiejętności identyfikowania problemów, szukania ich rozwiązań. To umiejętności gromadzenia koniecznych informacji, dotyczących stanu prawnego i faktycznego. Wydział prawa musi także uczyć krytycznego spojrzenia na funkcjonowanie prawa. Dlatego cały ciężar kształcenia nie może być złożony w ręce praktyków. Edukacja prawnicza wymaga akademickiej perspektywy. Do tego potrzebny jest jednak prawdziwy uniwersytet. Bez niego reforma kształcenia będzie uboga, niewydajna, a środki niezbędne na kształcenie nie będą optymalnie lokowane.

Potrzebna nam jest nowa szkoła prawa. Muszą ją zbudować uniwersytety w ścisłej współpracy z samorządami zawodowymi. Na razie widać jedynie zwiastuny reformy. O wiele wydajniej byłoby jednak, aby to, co dzieje się w Krajowej Szkole, miało miejsce już wcześniej, na uczelniach. Nie byłaby wtedy potrzebna aplikacja ogólna. Choć i ta aplikacja przynosi już efekty. Nawet te osoby, które po roku kończą naukę w Krajowej Szkole Sądownictwa, wynoszą umiejętności inspirujące inne środowiska. Ten efekt trzeba jeszcze spotęgować.

Uniwersytety i wydziały prawa nie dostrzegają nawet dyskusji o zmianach w kształceniu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna/ Adam Makosz

lista aktualności