Kariera

Sprawdź jak może wyglądać Twoja kariera w MDDP. Zachęcamy do zapoznania się z aktualnymi ofertami pracy więcej

15-11-2012
Reforma VAT: są wątpliwości

Trudno zrozumieć, dlaczego minister finansów, przygotowując zmiany w VAT, za konieczne uznał zastąpienie dobrej regulacji przepisem po prostu złym – analizuje doradca podatkowy.

 

Projekt nowelizacji ustawy o VAT budzi jak zawsze wiele emocji. Ilość proponowanych zmian jest znacząca, a ich różnorodność ogromna, ale przecież nie jest to niczym nadzwyczajnym bo wszak do różnych szaleństw legislacyjnych w zakresie tego podatku zdążyliśmy od 1993 roku już przywyknąć. Dyskusja publiczna koncentruje się, co oczywiste, wokół zagadnień, które dotyczyć będą wszystkich podatników, takich jak faktury czy obowiązek podatkowy. Pewnie dlatego powszechnej uwadze umykają zmiany, które dotyczą pewnych grup podatników czy typów transakcji. Tymczasem tam też dzieją się rzeczy budzące niepokój.

Analizując reformę, warto zatrzymać się  nad jedną ze zmian. Trudno bowiem zrozumieć, dlaczego minister finansów w ogóle uznał za konieczne zastąpienie regulacji dobrej przepisem po prostu złym.

Rzecz dotyczy projektu nowelizacji art. 22 ust. 2 ustawy, który określa miejsca dostawy w przypadku tzw. transakcji łańcuchowej. Przypomnijmy, że jest to zdarzenie, w którym biorą udział co najmniej trzy podmioty, przy czym A sprzedaje towar B, następnie B sprzedaje towar C, natomiast towar jest wysyłany bezpośrednio od A do C. W przypadku, gdy wszystkie transakcje mają charakter dostaw krajowych wówczas w istocie rzeczy określenie miejsca dostawy nie ma żadnego znaczenia. Problem pojawia się wtedy, gdy na skutek tych transakcji towar wyjeżdża na terytorium innego państwa członkowskiego. Należy bowiem ustalić, czy transakcja A–B jest dostawą krajową (a zatem opodatkowaną właściwą stawką polskiego  VAT), transakcja zaś B–C dostawą wewnątrzwspólnotową (czyli opodatkowaną stawką 0 proc.) czy może dostawą wewnątrzwspólnotową jest transakcja A–B (opodatkowana stawką 0 proc.), bo wtedy  transakcja B–C byłaby dostawą dokonana już poza krajem i nie podlegałaby reżimowi polskiej ustawy. To pokazuje, jak ważne dla podatnika jest poprawne określenie miejsca opodatkowania dostaw.

I można powiedzieć, że w tej mierze ustawodawca staje dziś na wysokości zadania, tworząc regulacje bardzo wysokiej jakości. Zgodnie z orzecznictwem TSUE nie ulega wątpliwości, że tylko jedna z transakcji może być opodatkowana stawką 0 proc. – dlatego zagadnieniem o charakterze fundamentalnym jest ustalenie tego, która z dwóch (lub więcej) dostaw ma charakter dostawy wewnątrzwspólnotowej. Przepisy art. 22 ust. 2 i 3 ustawy stanowią kompleksowe, precyzyjne i niebudzące kontrowersji rozwiązanie tego problemu. Zgodnie z art. 22 ust. 2 w obecnym brzmieniu „W przypadku gdy kilka podmiotów dokonuje dostawy tego samego towaru w ten sposób, że pierwszy z nich wydaje ten towar bezpośrednio ostatniemu w kolejności nabywcy, przy czym towar ten jest wysyłany lub transportowany, to wysyłka lub transport tego towaru jest przyporządkowana tylko jednej dostawie; jeżeli towar jest wysyłany lub transportowany przez nabywcę, który dokonuje również jego dostawy, przyjmuje się, że wysyłka lub transport jest przyporządkowana dostawie dokonanej dla tego nabywcy, chyba że nabywca ten udowodni, że wysyłkę lub transport towaru należy zgodnie z zawartymi przez niego warunkami dostawy przyporządkować jego dostawie".

 

Istotę wagi alokacji transportu do konkretnej dostawy wyjaśnia ustęp 3, zgodnie z którym dostawę towarów, która  poprzedza wysyłkę lub transport  uznaje się za dokonaną w miejscu rozpoczęcia wysyłki lub transportu towarów, a tę, która następuje po wysyłce lub transporcie towarów, uznaje się za dokonaną w miejscu zakończenia wysyłki lub transportu towarów. Jeżeli przeanalizujemy dokładniej przedmiotowe regulacje – które wbrew pierwszemu wrażeniu są przejrzyste i dokładne – dostrzeżemy, że ustawodawca wprowadził pewien prosty automatyzm. Przyjął bowiem w art. 22 ust. 2 zasadę generalną, zgodnie z którą, jeżeli za transport odpowiada B to transport ów przypisujemy dostawie A–B (co sprawia, że ta dostawa będzie dostawą wewnątrzwspólnotową), chyba że B zechce dowieść i dowiedzie, że transport ów należy przyporządkować dostawie B–C. Warto tę okoliczność mocno podkreślić – odejście od zasady generalnej może zostać dokonane wyłącznie z inicjatywy podatnika B.

Taka konstrukcja przepisów jest prosta i łatwa w stosowaniu i – co ważne – nie jest niezgodna z przepisami dyrektywy 2006/112.

To można by powiedzieć niepozorny przepis, którego wagi nijak nie da się porównać do wagi propozycji dotyczących statusu podatnika, nowych reguł faktur fakturowania czy nowych zasad powstawania obowiązku podatkowego. Dlatego, jak można sądzić, propozycja jego zmiany nie została w dotychczasowej dyskusji dostrzeżona. A szkoda, bo propozycja nowelizacji tego przepisu jest wprost zdumiewająca.

Sama proponowana zmiana jest pozornie dość nieznaczna – projektodawca proponuje bowiem zmienić tylko ostatnie zdanie art. 22 ust. 2, nadając mu następujące brzmienie: „jeżeli towar jest wysyłany lub transportowany przez nabywcę, który dokonuje również jego dostawy, przyjmuje się, że wysyłka lub transport jest przyporządkowana dostawie dokonanej dla tego nabywcy, chyba że z warunków dostawy wynika, że wysyłkę lub transport towaru należy przyporządkować jego dostawie". Ta zmiana zmienia jednak wszystko. Likwiduje automatyzm postępowania – co sprawia, że podatnik za każdym razem będzie musiał przeanalizować warunki dostawy. Ale to nie wszystko – organy podatkowe w razie kontroli będą również zobowiązane do przeanalizowania warunków dostawy po to, aby ustalić, czy podatnik w sposób poprawny ustalił miejsce dostawy.

Oczywiście, jeżeli przepis art. 22 ust. 2 ustawy o VAT byłby sprzeczny z dyrektywą 2006/112, wówczas propozycja zmiany byłaby nie tylko zrozumiała, ale wręcz niezbędna. Tak jednak nie jest. Dyrektywa nie jest w tej mierze nadmiernie szczegółowa, co sprawia, że państwa członkowskie mają w tej mierze pewien poziom swobody co do przyjęcia szczegółowych rozwiązań. Biorąc to pod uwagę, obecne rozwiązanie niewątpliwie nie narusza dyrektywy.

W takiej sytuacji możliwa byłaby zmiana przepisu gdyby projektowane rozwiązanie mogło przynieść korzyści dla budżetu. Ale również tak nie jest. Projektowana wersja art. 22 ust. 2 nie zmieni przecież prawa jednego z uczestników transakcji łańcuchowej do zastosowania stawki 0 proc. Stawka 0 proc. oznacza zaś potencjalną możliwość wystąpienia o zwrot nadwyżki podatku naliczonego. Z perspektywy budżetu sytuacja więc w ogóle się nie zmieni.

Sytuacja zmieni się zasadniczo dla podatnika i organów, które podatnika będą kontrolować. A to dlatego, że likwidacja automatyzmu spowoduje, jak zostało to wspomniane powyżej, konieczność każdorazowego badania warunków dostawy przez podatnika jak i przez organ, który rozliczenia takiego podatnika będzie kontrolował. To zaś prawdziwie poważne obciążenie administracyjne – obciążenie, które jest zupełnie niepotrzebne.

I tak dochodzimy do pytania – po co? Po co zmieniać przepis, który doskonale funkcjonuje. Jest precyzyjny i łatwy w stosowaniu. Co więcej – jest przykładem rozwiązania nowoczesnego i przyjaznego użytkownikowi. Jest też zgodny z dyrektywą, jego zaś zastąpienie projektowanym rozwiązaniem nie przyniesie żadnych korzyści budżetowi. Jedyne, co przyniesie, to dodatkową poważną uciążliwość administracyjną dla podatnika, a także pewną uciążliwość dla organów kontrolujących podatnika.

Nie ma żadnego racjonalnego powodu do zmiany, żadnego poważnego uzasadnienia, dla którego regulację dobrą miałaby zastąpić regulacja nieudana. Warto jeszcze raz się nad tą zmianą zastanowić.

 

Źródło: Rzeczpospolita/Tomasz Michalik

 

 

lista aktualności