DAC7 już działa. Sprzedaż online pod lupą fiskusa

Weryfikacja sprzedaży prowadzonej przez internet coraz rzadziej zaczyna się od klasycznej kontroli podatkowej. Często pierwszy etap odbywa się wcześniej – w systemach analitycznych Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Do tego informacji zbieranych przez KAS w ostatnich latach dołączyły raporty z platform sprzedażowych przekazywane w ramach DAC7.

Z informacji uzyskanych od Szefa KAS wynika, że działania podjęte w 2025 r. na podstawie raportów platform doprowadziły do ustalenia uszczupleń podatkowych na łączną kwotę 69 mln zł.

Dla sprzedawców internetowych – zarówno firm, jak i osób fizycznych – oznacza to istotną zmianę: aktywność na platformach staje się dla administracji skarbowej znacznie łatwiejsza do uchwycenia i porównania z rozliczeniami podatkowymi.

DAC7 w skrócie

DAC7 to unijna regulacja, która zobowiązała operatorów platform cyfrowych do przekazywania administracji skarbowej informacji o sprzedawcach działających za ich pośrednictwem. W Polsce przepisy zostały wdrożone do ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami.

Raportowanie obejmuje m.in. sprzedaż towarów, świadczenie usług, udostępnianie nieruchomości oraz wynajem środków transportu. W praktyce dotyczy więc platform wykorzystywanych do handlu internetowego, rezerwacji noclegów, przewozów, usług czy najmu. Chodzi m.in. o takie platformy jak Allegro, Amazon, OLX, Vinted, Booking, Airbnb, Uber, Bolt czy Booksy.

W przypadku sprzedaży towarów raportowaniu podlegają zasadniczo sprzedawcy, którzy w danym roku dokonali co najmniej 30 transakcji albo uzyskali wynagrodzenie przekraczające równowartość 2 000 euro. Przy usługach, udostępnianiu nieruchomości lub środków transportu raportowanie może dotyczyć sprzedawcy już od pierwszej transakcji.

Warto podkreślić: DAC7 nie wprowadza nowego podatku od sprzedaży internetowej. Nie zmienia też zasad opodatkowania PIT, CIT czy VAT. Powoduje natomiast, że organy otrzymują uporządkowany zestaw danych, który mogą porównywać z deklaracjami, JPK, rejestracją działalności, statusem VAT i innymi informacjami pozostającymi w ich dyspozycji. W efekcie łatwiej jest im sprawdzić, czy obraz wynikający z rozliczeń podatnika odpowiada rzeczywistej aktywności sprzedażowej na platformach

Nie tylko duże sklepy. DAC7 obejmuje także osoby fizyczne

Z danych przekazanych przez Szefa KAS wynika, że informacje o sprzedawcach złożyło:

  • 80 operatorów za 2023 r.,
  • 83 operatorów za 2024 r.,
  • 82 operatorów za 2025 r.

Liczba raportujących platform pozostaje więc stabilna. Nie oznacza to, że skala zjawiska jest niewielka. Dużo ważniejsza jest liczba sprzedawców objętych raportowaniem.

W przypadku osób fizycznych raporty dotyczyły:

  • 118 957 osób za 2023 r.,
  • 124 259 osób za 2024 r.,
  • 103 417 osób za 2025 r.

Łącznie za trzy lata zidentyfikowano prawie 215 tys. unikalnych podmiotów nieprowadzących działalności gospodarczej, które dokonywały sprzedaży za pośrednictwem internetu i podlegały raportowaniu.

W przypadku podmiotów zarejestrowanych jako działalności gospodarcze liczby wyniosły:

  • 103 797 podmiotów za 2023 r.,
  • 109 802 podmioty za 2024 r.,
  • 111 139 podmiotów za 2025 r.

Łącznie daje to 160 507 unikalnych podmiotów gospodarczych sprzedających online.

Z perspektywy ryzyka podatkowego istotne jest to, że w raportach pojawiają się nie tylko podmioty profesjonalnie działające w e-commerce, lecz także bardzo szeroka grupa osób fizycznych. Część z nich sprzedaje okazjonalnie, część regularnie, a część w modelu, który z perspektywy organów może już przypominać działalność gospodarczą.

KAS nie musi już szukać sprzedaży online po omacku

Przez lata sprzedaż internetowa, zwłaszcza realizowana przez osoby fizyczne poza formalnie zarejestrowaną działalnością gospodarczą, była dla organów trudniejsza do uchwycenia. Problemem nie był brak przepisów, ale ograniczony dostęp do danych i konieczność ich czasochłonnego pozyskiwania.

Dziś KAS otrzymuje informacje bezpośrednio od platform, a więc od podmiotów, które dysponują szczegółowymi danymi o aktywności sprzedawców w danym kanale sprzedaży. Organy mogą następnie zestawiać te dane z deklaracjami podatkowymi, JPK, rejestrami VAT, danymi rejestracyjnymi, informacjami bankowymi i historią wcześniejszych rozliczeń.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba objęta raportowaniem zostanie automatycznie skontrolowana. Oznacza jednak, że zmienił się punkt wyjścia. Fiskus dysponuje bazą danych, którą może filtrować, porównywać i wykorzystywać do typowania spraw podwyższonego ryzyka.

Znaczenie ma przy tym nie tylko kwota sprzedaży. Istotna może być także liczba transakcji, ich powtarzalność, rodzaj towarów, sposób organizacji sprzedaży, korzystanie z kilku platform równolegle czy rozbieżność między aktywnością widoczną na platformie a treścią deklaracji podatkowych.

Raportowanie przełożyło się na czynności i kontrole

Z punktu widzenia podatników kluczowe jest nie samo przekazanie danych przez platformy, ale ich dalsze wykorzystanie przez administrację skarbową.

Z danych Szefa KAS wynika, że od 1 czerwca 2025 r. w związku z informacjami zbiorczymi wszczęto:

  • 43 kontrole podatkowe wobec 37 podmiotów,
  • 96 kontroli celno-skarbowych wobec 71 podmiotów,
  • 773 czynności sprawdzające wobec 706 podmiotów.

Nieprawidłowości stwierdzono w:

  • 36 kontrolach podatkowych,
  • 66 kontrolach celno-skarbowych,
  • 400 czynnościach sprawdzających.

O rzeczywistym znaczeniu raportowania DAC7 świadczą także kwoty ustalonych uszczupleń:

  • 15,6 mln zł w kontrolach podatkowych,
  • 47 mln zł w kontrolach celno-skarbowych,
  • 6,4 mln zł w czynnościach sprawdzających.

Łącznie: 69 mln zł uszczupleń w 2025 r.

Trudno więc traktować DAC7 jako czysto techniczny obowiązek raportowy. Dane z platform zostały już włączone do praktyki analitycznej i kontrolnej administracji skarbowej.

Czynności sprawdzające – tego etapu nie warto lekceważyć

To właśnie czynności sprawdzające są najczęściej wykorzystywanym trybem weryfikacji danych z DAC7. W 2025 r. średnio wszczynano około trzech takich czynności dziennie dotyczących sprzedaży za pośrednictwem platform.

Dla podatnika może to wyglądać stosunkowo niewinnie: wezwanie do złożenia wyjaśnień, pytania o charakter sprzedaży, prośba o dokumenty, żądanie wskazania źródła towarów albo sposobu rozliczenia przychodów. Nie jest to jeszcze kontrola podatkowa ani kontrola celno-skarbowa. Nie oznacza to jednak, że taki kontakt można potraktować rutynowo. To właśnie na tym etapie często rozstrzyga się, czy sprawa zakończy się wyjaśnieniem wątpliwości, czy zostanie przekazana do dalszej weryfikacji.

W takiej sytuacji dobrze przygotowane stanowisko może przesądzić o dalszym kierunku sprawy. Podatnik może wykazywać przykładowo, że sprzedaż dotyczyła majątku prywatnego, miała charakter incydentalny, obejmowała rzeczy używane albo nie była prowadzona w sposób zorganizowany i ciągły. W sprawach VAT konieczne może być natomiast wykazanie, że nie doszło do utraty prawa do zwolnienia albo że organ błędnie zakwalifikował sprzedawany towar do kategorii objętej wyłączeniem.

Kontrole są celowane, a nie przypadkowe

Na uwagę zasługuje również skuteczność kontroli wszczynanych na podstawie danych DAC7. Jeżeli spojrzeć na zakończone kontrole podatkowe i celno-skarbowe, nieprawidłowości stwierdzono łącznie w 102 z 111 spraw, czyli w ponad 91 proc. przypadków.

Taki wynik trudno traktować jako przypadkowy. Raczej potwierdza on, że dane z DAC7 służą przede wszystkim do typowania spraw, w których wcześniej zidentyfikowano podwyższone ryzyko nieprawidłowości.

W uproszczonym przeliczeniu średnia wartość uszczuplenia wynosiła około:

  • 433 tys. zł w jednej kontroli podatkowej,
  • 712 tys. zł w jednej kontroli celno-skarbowej,
  • 16 tys. zł w jednej czynności sprawdzającej.

To oczywiście statystyczne uśrednienie, ale dobrze oddaje różnicę pomiędzy poszczególnymi trybami działania organów. Czynności sprawdzające służą często szybkiemu uporządkowaniu mniejszych rozbieżności. Kontrole są natomiast wykorzystywane w sprawach, w których potencjalny ciężar finansowy jest znacznie większy.

Co fiskus może zakwestionować i jakie są ryzyka?

Dane z DAC7 mogą prowadzić do weryfikacji kilku obszarów rozliczeń – od samego wykazania przychodów, przez kwalifikację sprzedaży jako prywatnej albo gospodarczej, po prawo do zwolnienia z VAT.

Organ może skupić się przede wszystkim na tym, czy:

  • czy przychody ze sprzedaży zostały prawidłowo wykazane – zwłaszcza gdy sprzedaż była prowadzona równolegle na kilku platformach;
  • czy sprzedaż nie miała już charakteru działalności gospodarczej – znaczenie mogą mieć m.in. skala, częstotliwość i sposób organizacji sprzedaży, nawet jeżeli podatnik formalnie nie zarejestrował działalności;
  • czy podatnik prawidłowo rozliczał VAT – w tym czy powinien był zarejestrować się jako podatnik VAT, czy miał prawo korzystać ze zwolnienia oraz czy sprzedawane towary nie były objęte wyłączeniem ze zwolnienia;
  • czy podatnik posiada dokumentację potwierdzającą swoje stanowisko – np. potwierdzenia nabycia sprzedawanych rzeczy, historię transakcji, korespondencję z klientami, dokumenty księgowe albo wyjaśnienie źródła towarów;
  • czy sprawa nie wymaga dalszych działań weryfikacyjnych organu – np. wezwania do korekty rozliczeń, złożenia zaległych deklaracji, naliczenia odsetek albo wszczęcia kontroli podatkowej lub celno-skarbowej.

Szczególnie wrażliwym obszarem pozostaje VAT. Jeżeli organ uzna, że sprzedawca nie miał prawa korzystać ze zwolnienia, konsekwencją może być obowiązek rejestracji do VAT, złożenia zaległych JPK_VAT oraz zapłaty podatku wraz z odsetkami. W określonych przypadkach sprawa może również przejść z etapu czynności sprawdzających do kontroli.

Co warto zaznaczyć, błędne byłoby założenie, że raportowanie dotyczy wyłącznie platform, a nie sprzedawców. Formalny obowiązek przekazania danych spoczywa na operatorach platform. W praktyce ciężar ewentualnej weryfikacji poniosą jednak sprzedawcy – bo to ich rozliczenia będą porównywane z danymi przekazanymi do KAS.

Co z tego wynika w praktyce?

DAC7 warto traktować jako element szerszej zmiany w sposobie działania KAS. Organy coraz częściej identyfikują ryzyka nie na podstawie pojedynczego dokumentu, ale przez porównywanie danych z różnych źródeł.

Warto w szczególności:

  • porównać dane sprzedażowe z platform z rozliczeniami podatkowymi;
  • sprawdzić, czy przychody z e-commerce zostały prawidłowo wykazane;
  • ocenić, czy model sprzedaży nie wskazuje na obowiązek rejestracji działalności;
  • zweryfikować status VAT i prawo do zwolnienia;
  • uporządkować dokumentację transakcji;
  • przygotować procedurę reakcji na wezwania organów;
  • rozważyć zabezpieczenie stanowiska interpretacją, jeżeli kwalifikacja podatkowa budzi wątpliwości.

Dla firm ważne jest także uporządkowanie procesów wewnętrznych. Dane z platform powinny być spójne z księgowością, ewidencją VAT, systemami sprzedażowymi i dokumentacją podatkową. Im większa skala sprzedaży, tym większe znaczenie ma kontrola jakości danych.

Zapraszamy do kontaktu – nasi eksperci chętnie pomogą w analizie ryzyk związanych ze sprzedażą przez platformy internetowe, przygotowaniu argumentacji na potrzeby czynności sprawdzających i kontroli oraz reprezentacji w kontaktach z organami podatkowymi.

Powiązane treści

Facebook
Twitter
LinkedIn
Jakub Warnieło_kwadrat

Partner | Doradca podatkowy | Szef zespołu postępowań podatkowych i sądowych

Tel.: +48 600 816 431

Piotr Majewski MDDP

Piotr Majewski

Konsultant

Tel.: +48 508 016 379